BAJKA O PSZCZÓŁCE TOSI I SŁOIKU

Opublikowano: czwartek, 26, wrzesień 2019

 

                  Była piękna, słoneczna pogoda. Wiał lekki wiaterek, chmurki miały błękitno – białe kolory, już pachniało latem i wakacjami. Okna były szeroko otwarte. Pszczółka Tosia, zbierająca od rana roślinny nektar, ciekawa świata i dzieci, wleciała do klasy. Fruwała i z radości brzęczała bzz, bzz, bzz, zzz, zzz, zzz. Unosiła się wysoko, potem szybowała w dół. Furkotała błyszczącymi, nasłonecznionymi  skrzydełkami. Ach, jak cieszył ją ten lot w szkole!

Patrzyła z wysoka na głowy dzieci, to znów przybliżała się, by się im dokładniej przyjrzeć. Chciała wszystko zobaczyć, wszystkiego dotknąć swoimi małymi łapkami. Tyle tu się działo! Tyle tu było kształtów i barw! Zwabiły ją kolorowe kredki i pisaki, różnokolorowe stroje dziewczynek, zielone, białe  i niebieskie bluzy chłopców. A także zapachy! Ile tu było smacznych zapachów! Ach, jak pachniały gumki i kwiaty w doniczkach. Nęciła ją woń nadgryzionych jabłek i śliwek leżących w koszu na śmieci, ogórków i pomidorów zdobiących kanapki, owocowych i słodkich soków!  Tosia pragnęła najeść się owoców, napić pysznego soku. Ilość zapachów i smaków oszołomiła ją. Od tego wszystkiego zakręciło jej się w małej główce. Zmęczona nadmiarem wrażeń, własną radością i gwarem uczniów, usiadła na ławce. Chciała trochę odpocząć, uspokoić bijące mocno serduszko.

- Tak się dzisiaj napracowałam. Teraz odpocznę sobie i pomyślę, co zrobić dalej – westchnęła sennie. I już prawie mrużyła ciężkie powieki, gdy nagle…

Nie wiadomo, co się stało! Spadł na nią szklany klosz! Tosia, przerażona, poderwała się do lotu. Chciała uciec, odlecieć jak najszybciej! Niestety, jej skrzydełka obijały się o gładkie ścianki. Śliskie szkło utrudniało fruwanie. Pszczółka zrozumiała, że ktoś nakrył ją słoikiem! Zachciało jej się płakać. Przez dłuższą chwilę siedziała i cichutko łkała.

- Chcę stąd wyfrunąć! – pomyślała i jeszcze kilka razy spróbowała wydostać się ze szklanej pułapki. Łapała łapczywie powietrze, lecz w słoiku było go coraz mniej. Tosia słabła, dusiła się. W końcu upadła na plecki, znieruchomiała. Patrzyła smutnymi oczkami na świat rozpościerający się poza szkłem. Wydawało jej się, że widzi swoją mamusię – wspaniałą i władczą królową ula. Widziała jej złotą koronę błyszczącą w słońcu i jej promienny uśmiech. Uśmiechnęła się do niej i zapadła w ciemność.   

  I wtedy Zosia, ta, która niedawno doszła do klasy i z którą jeszcze nikt nie zdążył się zaprzyjaźnić, dostrzegła nieszczęście pszczółki. Zawsze cicha i nieśmiała, tym razem postanowiła działać. Podbiegła do ławki i podniosła słoik. Tosia, orzeźwiona falą świeżego powietrza, otworzyła oczy, nabrała sił i wolno poszybowała do okna. Była ocalona!  Zosia uśmiechała się do szybującego za oknem małego owadzika. Była szczęśliwa, że ocaliła to malutkie zwierzątko. Po raz pierwszy uśmiechnęła się też do wszystkich w klasie.

Pytania pani Małgosi:

Odpowiedzcie:

Czy dzieci dobrze zrobiły zamykając pszczołę w słoiku?

Jakie prawa mają zwierzęta?

Czy Zosia postąpiła dobrze?

Lena Kuziak, Olga Paterkiewicz: Dzieci postąpiły źle, ponieważ pszczółka mogła zginąć i wtedy nie mogłaby robić miodu.

Olga Paterkiewicz: Zwierzęta mają prawo do wolności.

Lena Kuziak: Zosia postąpiła dobrze, ponieważ uratowała pszczółkę.

 

A Ty?

 Czy Ty w podobnej sytuacji sprzeciwiłbyś się grupie kolegów?

Jak sądzisz, czy Zosia znajdzie przyjaciół w nowej szkole?

 

                                                  (Małgorzata Mosakowska)

 

 

 

Szukaj